Ingeborg Bachmann: świetny audiobook z powieścią RECENZJA

Wydać w postaci audiobooka "Malinę" Ingeborg Bachmann - powieść skomplikowaną i wymagającą piętrowego dekodowania znaczeń - to szaleństwo. Na szczęście Łódź ma takich szaleńców promujących wybitną literaturę. Na płycie usłyszymy Karolinę Gruszkę i Michała Brzozowskiego.

Wydawnictwo mała litera/studio już od siedmiu lat przygotowuje w wersji audio książki ważne, wymagające intelektualnego zaangażowania, zachwycające poetyką, przeznaczone dla odbiorców szukających w literaturze znacznie więcej niż rozrywki. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej pozycji przeniesionej na format MP3 przez łódzkie studio - "Maliny" Ingeborg Bachmann (1926-1973).

Jedyna ukończona powieść znakomitej austriackiej poetki (opublikowana po niemiecku dwa lata przed tragiczną śmiercią autorki w skutek pożaru w jej rzymskim mieszkaniu) to proza wielopłaszczyznowa i pozbawiona spójnej, tradycyjnie rozumianej fabuły. Świat przedstawiony jest tu odzwierciedleniem rzeczywistości psychicznej, a narracja - monologiem wewnętrznym bohaterki, przeznaczonym dla niej samej i będącym próbą ogarnięcia rozpadającego się na epizody świata i własnego życia. Zamiast przyczynowo-skutkowego ciągu zdarzeń są luźne sceny i akapity wypełnione rozważaniami. Tylko nieliczne fakty są podane wprost, większości trzeba się domyślać, tropiąc sensy i słowa, których granice eksploruje Bachmann po mistrzowsku.

Nagranie książki wymagającej od odbiorcy wielkiej uwagi jest komercyjnym ryzykiem, a więc... szaleństwem. Czy słuchacze zechcą nabyć audiobook, który nie uprzyjemni im podróży samochodem, jazdy autobusem do pracy czy gotowania obiadu? Bo można go słuchać tylko w absolutnym skupieniu, by nie uronić nic z pogmatwanej osobowości bohaterki i poetyckości języka Bachmann. "Malina" to audiobook do delektowania się. Nie tylko tekstem, lecz także specjalnie skomponowaną muzyką (z fortepianem jako instrumentem wiodącym) - inspirującą, podkreślającą kompozycję powieści, bogactwo jej nastrojów i konwencji.

Na określenie "Maliny" krytycy używają zazwyczaj terminu "powieść", jednak właściwiej mówić chyba o hybrydyczności utworu. Są w nim passusy eseistyczno-filozoficzne, stylizowane na legendę, przypominające wyznania pacjentów terapii psychoanalitycznych, zbliżone do prozy poetyckiej i rozpisane na głosy jak w dramacie. Nienazwana z imienia bohaterka odsłania duszę i analizuje własne "ja", mieszając różne sposoby narracji w poszukiwaniu języka pomagającego uporządkować doznania oraz odnaleźć autentyczność. Jako że "Malina" stanowi już w swej strukturze interpretację rzeczywistości, lektura powieści jest procesem podwójnego dekodowania znaczeń. Audiobook oznacza dodatkowo lektorską interpretację interpretacji, dobudowując jeszcze jeden poziom odbioru. Między tymi płaszczyznami nie ma jednak absolutnie żadnego zgrzytu! To za sprawą czytającej "Malinę" Karoliny Gruszki, która przekonująco oddaje wewnętrzne napięcia bohaterki, wyśmienicie podając długie, wielokrotnie złożone, pełne wtrąceń, a nierzadko również niedokończone i sprzeczne zdania utworu. Modulacją głosu aktorka - zazwyczaj zatrudniana przez małą literę/studio do czytania audiobooków - rozjaśnia trudne fragmenty tekstu, pomagając je zrozumieć. Na etapie produkcji dostrzegł to Michał Brzozowski z małej litery: - Powieść Bachmann czyta się trudno, przez wiele momentów ciężko przebrnąć. Dzięki Karolinie książka staje się łatwiejsza w odbiorze.

Snująca monolog-spowiedź bohaterka to czterdziestoletnia, mieszkająca w Wiedniu pisarka, pełna egzystencjalnych i tożsamościowych obaw, nękana koszmarami, stopniowo popadająca w obłęd. Nie znajduje w sobie motywacji do pracy, nie znosi towarzystwa ludzi. Jej życie wypełnia miłość do mieszkającego przy tej samej ulicy Ivana, ojca dwóch chłopców. A właściwie czekanie na jego przyjście bądź telefon, które następują coraz rzadziej. Współlokatorem bohaterki jest Malina, pisarz i historyk zatrudniony jako urzędnik Austriackiego Muzeum Wojska, a w istocie tylko projekcja narratorki - symbolizująca jej animusa, inny aspekt jej osobowości bądź ideał miłosny - odbijająca nękający ją kryzys tożsamości. "Nie siebie chciałabym, lecz ciebie" - mówi do Maliny bohaterka, podkreślająca ich jedność. Dialogi ilustrujące wewnętrzne rozdarcie kobiety, w nagraniu czytane przez Karolinę Gruszkę i Michała Brzozowskiego (głos męski nagrany jest, niestety, ciszej niż damski, co utrudnia słuchanie), są więc w istocie rozmową z samą sobą, osobliwą psychomachią rozpisaną na dwa głosy.

Przyczyną problemów osobowościowych bohaterki jest również jej ojciec nazista, którego figura powraca natrętnie w koszmarach i wizjach narratorki, wykorzystywanej (także seksualnie) i zabijanej przez rodziciela.

Proponowana przez małą literę/studio "Malina" to ponad dwanaście godzin wzbogaconej muzyką refleksji o człowieku. Jeden z najlepszych audiobooków, jakich słuchałam - o sensie egzystencji i istocie literatury, o miłości, w której można zginąć, i kryzysie podmiotowości. Rzecz na tyle trudna, że może warto byłoby dołączyć do płyty esej literaturoznawczy?

Katarzyna Badowska
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.cjg.gazeta.pl Copyright © Agora SA

2012-09-04 12:04:02